Weekend 28-29 marca spędziliśmy w Górach Sowich.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pierwszym punktem na planie naszej wycieczki była wizyta w Bielawie, gdzie rozegraliśmy sparing z miejscowymi Rycerzami Papieru. Wiedzieliśmy, że to silna ekipa - jesienią jak burza przeszli II ligę oraz sięgnęli po Puchar Ligi, eliminując po drodze RTV oraz WSOWL.

 

Do meczu przystąpiliśmy w składzie: Marek na bramce, Marcin, Przemek i Piotr w defensywie, Maniek, Artur i Cuba w ataku. Na początku trochę trudno było nam się odnaleźć: węższe boisko, murawa śliska po deszczu, a przede wszystkim zgrani i dobrze wyszkoleni technicznie przeciwnicy. Popełnialiśmy za dużo prostych strat przy wyprowadzaniu piłki, przez co nasze akcje nie miały płynności. Niemniej z każdą minutą czuliśmy się pewniej, stwarzając coraz większe zagrożenie pod bramką rywali. Pierwszą kwartę (umówiliśmy się na 4x20 min.) wygraliśmy 1:0.

 

Po przerwie wśród rywali pojawił się wracający po kontuzji kapitan, Łukasz Krasiński. Od razu zwiększyło to ich siłę ofensywną, czego efektem były dwie szybko wbite nam bramki. Na szczęście nie wpadliśy w panikę i dalej "graliśmy swoje". Konsekwentnie staraliśmy się wymieniać dużo podań po ziemi, szukając przy tym prostopadłych piłek. W ten sposób stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, a dwie z nich zakończyliśmy golami prowadząc na półmetku 3:2.

 

Na tym niestety wyczerpały się nasze możliwości. Graliśmy bez zmienników, Marcin został mocno poturbowany, a Cuba wciąż narzekał na bolącą kostkę. Mieliśmy jeszcze kilka momentów dobrego pressingu, gdy zmuszaliśmy rywali do strat, lecz generalnie zostawialiśmy im coraz więcej swobody w rozegraniu. Wynik końcowy to 4:8 na korzyść Rycerzy Papieru, którzy pokazali efektowny oraz efektywny futbol i w nadchodzącym sezonie na pewno będą faworytem I ligi Wrocbal.

 

Po meczu Marek oraz Piotr z narzeczoną wrócili do Wrocławia, a reszta drużyny postanowiła zrelaksować się w pobliskim Aquaparku. Wreszcie, późnym popołudniem, ruszyliśmy w kierunku naszego "tajnego ośrodka", gdzie przy suto zastawionym stole, do wieczora knuliśmy nasze szczwane plany na zbliżający się sezon.

 

Niedziela przywitała nas mglista i deszczowa, ale mimo to zdecydowaliśmy się wejść na najwyższą górę w okolicy, czyli Wielką Sowę. Wyprawa trwała kilka godzin i taki dodatkowy trening na pewno nikomu nie zaszkodził. Szkoda tylko, że z powodu chmur nie mogliśmy podziwiać efektownych widoków, z jakich słynie ów szczyt.

 

Cały weekend był bardzo udany. Podziękowania dla naszego Kierownika, który dopiął wszystkie sprawy organizacyjne. Dziękujemy Rycerzom Papieru za zorganizowanie meczu i sympatyczną atmosferę. Szkoda, że nie wszyscy zawodnicy Blitza wzięli udział w wyjeździe. Mamy nadzieję, że następnym razem spotkamy się w liczniejszym gronie.

1/7